Konkurs na projekt miejsca upamiętnienia Mirosława Breguły
   
 
  "Hej Panie B." - książka, autor: Marcin Sitko


Już od 30 września można zamawiać książkę - wspomnienie Mirka Breguły "Hej Panie B."
Wyjątkowa, limitowana i numerowana książka dostępna jest za pośrednictwem:


- strony internetowej www.mirekbregula.com, po wypełnieniu prostego formularza (24h)

- portalu aukcyjnego Allegro, po zakupie w opcji "kup teraz" (24h): allegro.pl/mirek-bregula-universe-hej-panie-b-cd-i1275125764.html


- infolinii telefonicznej 509 901 801 (opłata jak za minutę rozmowy u Twojego operatora, pn - pt: w godzinach 9.00 - 18.00)


www.youtube.com/watch


29.10.2010 r. ok. godz. 9:10 w TVS (TV Silesia) zostanie wyemitowana audycja na temat Mirka Breguły i książki "Hej Panie B".
ZAPRASZAMY !

http://www.tvs.pl/tv/

O książce:

"Bycie artystą to nie tylko sceniczne światła, autografy i uwielbienie fanów. To poważne wyzwanie. Ciągła gra z własną wrażliwością, która z jednej strony pozwala wznosić się na wyżyny swoich możliwości, a z drugiej – boleśnie eksploruje duszę. Takie dylematy mają jednak artyści najprawdziwsi. Tacy, którzy swoją twórczością świadczą o własnym życiu. Nierzadko płacąc za to wysoką cenę. Rozmowy zebrane na stronach tej książki świadczą o losie artysty jako o swoistej misji, a może i przeznaczeniu. Dlaczego ci najprawdziwsi płoną tak jasno i tak szybko się wypalają? W jakie pułapki wpadają, płacąc cenę za ciągłe eksponowanie swojej wrażliwości? I wreszcie – jaką pustkę po sobie pozostawiają, odchodząc...

Mirek Breguła z pewnością należał do tych najprawdziwszych. Jego losy wpisują się w archetyp artysty, jaki znamy od dziesiątków lat. Młody, zdolny, wrażliwy, odnoszący niebywałe sukcesy. Z czasem nieco zapomniany i niedoceniany, co rodzi w nim ogromne frustracje. Frustracje powodujące, że spod jego pióra wydobywają się najwartościowsze nuty i najgłębsze kompozycje zespołu, któremu lideruje.


Jak go zapamiętali jego przyjaciele i koledzy ze sceny i ze studia nagrań, jakie wspomnienia po sobie pozostawił? W jakich warunkach przyszło mu tworzyć? O tym opowiadają rozmówcy autora tej książki. Jeszcze nigdy znani śląscy muzycy nie wypowiadali się tak szczerze na temat zawodu, jaki w życiu wybrali, nigdy nie opisali tak jasno jego wszystkich „twarzy”. Kto wie, czy między wierszami nie kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego tak zdolny i wyjątkowy artysta, jakim był Mirek Breguła zdecydował się na tak dramatyczny krok."


Patronat medialny:
Telewizja SILESIA, Radio Em, Dziennik Zachodni - Polska The Times, Echo Miasta, naszemiasto.pl, studentpolski.pl

"Hej Panie B." to kilkanaście pasjonujących rozmów z osobami znającymi Mirka, kolegami ze scen i studia nagrań. Są to między innymi - Beno Otręba (DŻEM), Marcin Kindla, Andrzej Lampert (PIN), HENRYK CZICH (UNIVERSE), Andrzej Gąszczyk (GANG OLSENA), Józef Skrzek (SBB), Jan "Kyks" Skrzek", Michał Kuczera, Mirosław Bochenek, Anita i Marek Sajnóg (SAMI), Magda Anioł, Adam Szewczyk, Andrzej Urny (PERFECT, ex DŻEM), Dariusz Kozakiewicz (PERFECT), Jerzy Ciurlok, Jacek Gazda (CZESŁAW NIEMEN, EASY RIDER), Damian Filipowski (UNIVERSE) i inni.

Do książki dodana jest płyta CD z piosenką "Twoje serce jest tu" w wykonaniu Marcina Kindli i fanów Mirka Breguły! Część dochodu ze sprzedaży książki z płytą przeznaczona jest na cel powstania miejsca upamiętniającego Mirka - w jego rodzinnym Chorzowie.

FRAGMENTY:


Marcin Kindla


"Mirek był nieprawdopodobnie zabawną osobą. Stale opowiadającą dowcipy, robiącą kolegom żarty i ogólnie tworzącą dobrą atmosferę. Do dzisiaj w gronie wspólnych znajomych niejednokrotnie przypominamy sobie te sytuacje. Znów wraca śmiech, ale i autentyczny żal, że to już się nie powtórzy..."

Damian Filipowski

"Są takie utwory, o których człowiek nie myślał, że tam padają tak poważne słowa, deklaracje czy przemyślenia. W zespole często traktowaliśmy je po prostu jak piosenki – ot, wytwór wyobraźni... Bo po co było je rozkładać na czynniki pierwsze, kiedy Mirek z nami był, uśmiechał się, prowadził koleżeńskie rozmowy. Nikt nie doszukiwał się w nich jakichś ukrytych znaczeń."

Jan „Kyks” Skrzek

"My z tym synkiem to kożdo nuta z filingiym grali. Mirek uoryginalne teksty pisoł, bardzo bluesowe. Śpiywoł uo swojim życiu jak prawdziwy czorny murzin. Uón to mioł we krwi. Takim sie trza urodzić, bo niy ma różnicy, czy to Ślónsk czy Oklahoma – abo to mosz, abo niy mosz. Uón mioł."

Michał Kuczera

"Chyba wszyscy, którzy otarli się o jego piosenki, marzą, by mieć podobną łatwość łączenia prostego języka z piękną treścią, łatwość odnajdywania własnej melodii. Słychać jego własne fascynacje, ale to wciąż on. Śpiewa, jakby rozmawiał z tobą na ulicy, a płaczesz ze wzruszenia, jakbyś czytał poezje. Dowiadujesz się o sobie więcej, niż sądzisz, że wiesz."

Henryk Czich

"Niezwykłe było w nim to, że on w czasie koncertów potrafił na przykład uronić łzę. To było znamienne. Pamiętam, że na koncercie kolędowym w Chorzowie Starym wspomniał ludziom ze sceny, że kilka ulic stąd jest pochowana jego mama i jak nigdy, zaśpiewał piosenkę, którą napisał dla niej, mając dziesięć lat. Zaśpiewał ją przez łzy..."

Józef Skrzek

"Nie był zaszufladkowany, jako typowo śląski muzyk. Jasne, że identyfikował się z tą ziemią, ale był też i bardzo dobrze - zaprzeczeniem stereotypu, jaki o nas wokół krąży. Że u nas na Śląsku to „ino godoją i śpiewają o jajcach”. Tutaj się doskonale rozumieliśmy, bo ja też mam na to wszystko podobne spojrzenie."

Anita i Marek Sajnóg

"Może Mirek z Heniem przetarli jakiś szlak, którym później poszliśmy i my, a za nami z kolei następni? To jest jakaś teoria i chyba ma sens."

Janusz Hryniewicz

"Niestety, Mirek miał pecha, że pochodził z Chorzowa. Był daleko od dużych stacji telewizyjnych, mediów. Mam taką swoją teorię, że gdyby mieszkał w Warszawie, to byłby w tym kraju numerem jeden."

Andrzej Lampert (o ostatnim koncercie Mirka)

"Nie dawał po sobie poznać, że cierpi. Nie tłumaczył się: - a wiecie chłopcy, nie mam dziś siły, nie mogę... nie padły z jego ust takie słowa, choć gdyby je wypowiedział, byłby całkowicie usprawiedliwiony. To piękne, że Mirek nie poddawał się w tej kwestii do końca. Dziś postrzegam to tak, że cieszę się, że udało nam się zdążyć. Wtedy myślałem, ze będzie jeszcze wiele okazji do wspólnego muzykowania."

Jerzy Ciurlok

"Bo są artyści wrażliwi i nadwrażliwi właśnie. Ja tak ich dzielę. Mirek był w absolutnej czołówce tych drugich."

Mirek Bochenek

"Człowiek bez skóry. To jest ten rodzaj wrażliwości. Wszystko z siebie dawał i wszystko bez znieczulenia przyjmował..."

Andrzej Gąszczyk

"Wiele osób w środowisku artystycznym coś ukrywa. Są to jednostki wrażliwe, o bogatym w emocje wnętrzu. W kontakcie bezpośrednim starają się nie zdradzać tego po sobie. Uśmiechają się, ale każdego dnia dźwigają też bagaż wielu problemów."

Andrzej Urny

"Naprawdę nie ma sensu mnożyć pochwał, bo wyszłoby to banalnie. Powiem tylko, że to wielka szkoda, że go tutaj z nami nie ma. Można było jeszcze kilka rzeczy wspólnie zrobić... Śląsk jest bez niego chyba uboższy."

Beno Otręba

"To był zdolny facet. Nie tylko muzycznie – bo wiemy, że pisał dobre teksty i komponował przebojowe utwory, ale, jak się okazało, był też sprawnym producentem. Miał dobry do współpracy charakter, bo to też jest ważne w działaniu zespołowym."

Dariusz Kozakiewicz

"Wie pan – po tym wszystkim, kiedy dowiedziałem się o śmierci Mirka, moja obecna żona powiedziała mi, że zawsze uwielbiała Universe, o czym ja zupełnie nie wiedziałem. Przyznała, że był to na pewnym etapie jej życia bardzo ważny dla niej zespół. Szczególnie ceniła sobie teksty Breguły."

Jacek Gazda

"Po zniknięciu każdego twórcy pozostaje nie tylko żal, ale i pustka. (...) Nikt z nas chyba nie przeszedł wobec tego faktu obojętnie. Środowisko śląskie nie jest tak bogate w tego rodzaju talenty. Ci, co zostali, walczą dalej, wbrew losowi, który nam nie szczędzi kłód rzucanych pod nogi."

I sam Mirek Breguła...

"Za beztroską tęsknię... Dalej mam w sobie bardzo dużo z chłopca. Tak mi się wydaje. Czasem aż przesadzam z tymi chłopięcymi zachowaniami. Może to jest konsumpcyjne podejście do świata, ale zawsze mi bardzo pasowało. Lubiłem, jak już czegoś się podjąłem, to skończyć, owszem – ale mimo wszystko dobrze się tym bawić. O tym cały czas marzę!"

Wydawca: Ermat Press

Dane techniczne: "Hej Panie B.", 160 stron, format 165x235 mm
Cena:  35 zł.

Marcin Sitko

Reklama
 
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (16 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=